Ukraińcy opanowali nowy rodzaj zarobków w Polsce. Jeśli wcześniej masa udał się do budowy, teraz są ułożone taksówkarzy Uber i Bolt, którzy pracują za pośrednictwem aplikacji mobilnych.

Zysk – od 25 do 50 tysięcy hrywien.

Aby to zrobić, potrzebujesz tylko prawa jazdy – możesz opodatkować "bezwizowy" trzy miesiące bez zezwoleń, a następnie wrócić na Ukrainę na trzy miesiące i ponownie iść do pracy.   

Ponieważ ich samochody z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi kierowcy nie mogą pracować, wynajmą samochody w Polsce – średnio 500 złotych tygodniowo (3 tysiące hrywien).

Ale są też pułapki – ukraińscy kierowcy coraz częściej skarżą się na molestowanie ze względu na ich narodowość.

"Kraj" dowiedział się, jak Ukraińcy pracują jako taksówkarze w Polsce.

Przez sześć miesięcy zarabiałem na moim samochodzie 

"W Polsce znacznie częściej spotyka się ukraińskiego kierowcę w taksówce niż Polak. U niektórych mieszkańców jest to irytujące. Mój przyjaciel, który również pracuje w Warszawie, został zaatakowany przez dwóch młodych klientów, gdy zdali sobie sprawę, że jest Ukraińcem. Jak, co tu przyszedłeś, "banderovets", krzyczał do "powrotu na Ukrainę" – powiedział nam Lvivian Vladimir zarozhnyy, który kołuje w Warszawie.

Najprostszym sposobem na zdobycie pracy jest Uber, który od pięciu lat pracuje w największych i najpopularniejszych polskich miastach: Warszawie, Krakowie, Gdańsku. Jest bardziej popularny niż proste taksówki i zarobki są wyższe.

Według niego najbardziej opłaca się pracować w Warszawie – jest dużo zamówień.

"Płacę podatek – w tłumaczeniu na nasze pieniądze 7 tysięcy hrywien na samochód, około 5% zysków daję firmie. Dobrze, że sam właściciel, nie ma szefów, buduję harmonogram dla siebie. A co najważniejsze – zarabiam około dwa razy więcej niż na Ukrainie. Jest więcej zamówień, ludzie mają więcej pieniędzy (chociaż taryfa jest prawie taka sama – około 50 hrywien simulopers na 3 kilometry). Do pracy potrzebne są tylko prawa, zaświadczenie o karalności i maszyna. W Polsce strzelam za 200 dolarów miesięcznie – mówi Lvivian.

Minimum można zarobić 4 tysiące złotych miesięcznie (około 25 tysięcy UAH), a możesz 8 tysięcy złotych slotnet czysty (50 tysięcy hrywien) – to jest, jeśli wybierzesz udane obszary podróży i taktu w nocy. Nawet w najgorszym dniu Uber w Polsce zarabia około 80 złotych (500 UAH).

Według niego, podczas sześciu miesięcy pracy w Polsce nad Uberem, zarobił samochód osobowy.

"Samochód jest ważny. To, oczywiście, nie jest w żaden sposób "Jiguli". Musi być samochód nie starszy niż 2008, z klimatyzacją. Ja, na przykład, wynająć Mitsubishi Lancer. Istnieje również popularny Kea, Peugeot", mówi The Road.

Możesz również współpracować z partnerami Uber, którzy podają samochód, ustalają harmonogram i zajmują około 15% przychodów.

Ataki taksówkarzy i pasażerów

Jednak opodatkowanie "Ubera" jest bardziej ryzykowne. Po pierwsze, podobnie jak w innych krajach, ta taksówka działa półlegalnie, a polscy taksówkarze wielokrotnie strajkowali, domagając się, aby kierowcy UBER przyjmowali licencje, wystawiali czeki i płacili podatki, tak jak oni. 

W Warszawie taksówkarze domagają się zablokowania aplikacji mobilnych na rezerwację wycieczek: w kwietniu tego roku zablokowali ulice i rozpoczęli strajk.

"Domagamy się, aby rząd zablokował ten cholerny wniosek, abyśmy w reszcie mieli spokój i mogliśmy pracować normalnie, a nie 15 godzin dziennie" – skarżył się szef mazowieckiego niezależnego związku zawodowego "Solidarność" Rafał Piotr Jurek.

Eksperci twierdzą jednak, że jest to mało prawdopodobne, ponieważ Ministerstwo Infrastruktury nie ma prawa blokować aplikacji mobilnych.

Firmy telekomunikacyjne musiałyby radzić sobie z blokowaniem. Ale według nieoficjalnych danych "Gazety Wyborczej", operatorzy telekomunikacyjni nie otrzymali jeszcze takich wniosków.

"Krążą pogłoski, że będą zobowiązani do zakupu licencji, a nielegalni zostaną ukarani grzywną. Na lotnisku w Warszawie dochodzi do coraz większej liczby konfliktów między kierowcami Ubera a policją" – powiedział. 

Drugim zagrożeniem jest nękanie ukraińskich kierowców. Sprawa ataku na Ukraińców, o którym mówił nasz rozmówca, nie jest wyjątkowa. Rok temu w mieście Opol policja zatrzymała trzech Polaków, którzy upokorzyli ukraińskiego taksówkarza, a następnie ukradli jego samochód.

"Trzech Polaków zamówiło taksówkę po północy. Kiedy zdali sobie sprawę, że kierowca – cudzoziemiec, zaczęli go poniżać. Następnie taksówkarz zatrzymał samochód i wysiadł z niego, wezwał policję. Podczas gdy kierowca opowiedział organom ścigania o szczegółach sytuacji i jego miejscu pobytu, jeden z pasażerów wsiadł za kierownicę i porwał go. Tak więc Ukraińca pozostawiono bez taksówki na poboczu drogi. Następnie policja zatrzymała dwóch mężczyzn w wieku 22 i 27 lat w mieście Opol i oskarżonych o dyskryminację ze względów krajowych. Trzeci, 32-letni Polak, został zatrzymany w Krakowie, gdzie znaleziono również skradziony samochód" – donosi Polskie Radio.

Kolejny głośny incydent miał miejsce w marcu tego roku w Warszawie – pasażerowie nie tylko obrażali ukraińskiego kierowcę Ubera, ale także dotkliwie bici.

"Domagali się, aby "wrócił na Ukrainę". Początkowo kierowca został uderzony kilka razy w samochód, a następnie wciągnięty na ulicę, gdzie został powalony na ziemię i pobity ponownie. Następnie drzwi samochodu zostały uszkodzone" – powiedział Jewgienij Prichodko, dziennikarz portalu Ukraińskiego PROstir.pl.

Zdają się przypadki, gdy ukraińscy kierowcy z "Ubera" są atakowani nie tylko przez pasażerów, ale także przez polskich kolegów.

"Warszawscy taksówkarze wkleili samochody Ubera, w których pracują Ukraińcy, ciężko zmyć naklejki "Mówię tylko ukraińska" i "złodziej" – mówi nam Prichodko.

Takie "haniebne naklejki" są przyklejone do samochodów Ukraińców pracujących dla Ubera  

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych w Polsce nazwał takie działania publiczną zniewagą dla ludzi ze względu na ich pochodzenie.

"Rozumiemy wymagania taksówkarzy, rozumiemy ich gniew na Ubera. Ale walcz z firmą, żądaj regulacji prawnych od państwa polskiego i nie atakuj ludzi, którzy tak jak ty starają się zarabiać na życie, aby utrzymać swoje rodziny", powiedział Prikhodko.

Ukraińcy są coraz bardziej obrażeni

Tymczasem Ukraińcy coraz częściej borykają się z dyskryminacją i wrogością w Polsce. W ciągu ostatnich czterech lat liczba takich przypadków wzrosła z 30 do 190 , powiedziała Ludmiła Denisowa, parlamentarna komisarz do spraw praw człowieka.

"Nie wszyscy obywatele Ukrainy mają zastosowanie do odpowiednich instytucji, gdy ich prawa są naruszane, więc liczba ta może być wyższa", napisała Denisova na swojej stronie na Facebooku.

Jako przykład, ona przytoczyła brutalne pobicie ukraińskiego studenta przez grupę pięciu w polskim mieście Jora 20 września.

"Po Majdanie i rozpoczęciu wojny na Ukrainie i spadku poziomu życia, napływ Ukraińców do Polski wzrósł. Z jednej strony jest dobrze, nie mamy wystarczającej liczby pracowników, ale niektórzy Polacy uważają, że ponieważ Ukraińcy zgadzają się na niższe płace, ich zarobki spadają. Nasilili się także polscy nacjonaliści, którzy nie lubią gloryfikacji Bandery na Ukrainie, a automatycznie wszyscy Ukraińcy przyjeżdżający do Polski są "bandytami", mówi "Country".